„Gdy pojawia się projekt radnych dotyczący wsparcia metody in vitro, radni PiS i Dobra Wspólnego nie tylko wyrażają swój opór, ale nawet nie dopuszczają do dyskusji na forum Rady Miasta Ełku” – mówi radny Dzienisiewicz. Dyskusja nie została podjęta, bo punkt dotyczący stosownej uchwały nie znalazł dla siebie miejsca w programie ostatnich obrad Rady Miasta Ełku.
Szacuje się, że w Ełku jest 2,5 tys. bezpłodnych par. Części z nich może pomóc leczenie specjalistyczne, może pomóc zastosowanie in vitro. Służyć temu miała właśnie uchwała, na mocy której takie leczenie mogłoby być sfinansowane ze środków budżetu miasta. Niestety nic nie wskazuje na to, by było to możliwe w najbliższym. Projekt uchwały nie znalazł dla siebie miejsca w programie ostatniej sesji Rady Miasta Ełku i tym samym temat nie został przez naszych rajców podjęty.
– Ełk jest miastem, które według oficjalnych danych starzeje się i żeby to zmienić potrzeba m.in. jak najwięcej dzieci – mówi Ireneusz Dzienisiewicz z Klubu Radnych Koalicja Obywatelska -Lewica. – Tymczasem, gdy pojawia się projekt radnych dotyczący wsparcia metody in vitro, radni PiS i Dobra Wspólnego nie tylko wyrażają swój opór, ale nawet nie dopuszczają do dyskusji na forum Rady Miasta Ełku. O ile jestem w stanie zrozumieć postawę radnych PiS, to zaskakuje mnie podejście do sprawy ugrupowania prezydenckiego – DW. Dodatkowym zaskoczeniem jest zgłoszenie sprzeciwu przez 11 ełckich parafii w sprawie dofinansowania metody in vitro przez ełcki samorząd. Tego typu skoordynowana akcja oraz wynik głosowania pokazuje, że kościół w Ełku ma wciąż ogromny wpływ na ełckie partie i ugrupowania.
Dzięki uchwale na finansowanie leczenia metodą in vitro mogłoby liczyć rocznie 20 par mieszkających w Ełku.
– Dla wielu spośród tych ludzi pragnienie dziecka jest tak duże, że potrafią wyprzedać swój majątek, aby tylko sfinansować odpowiednią procedurę – uważa Robert Klimowicz z Klubu Radnych Polska 2050. – Tak nie powinno być! Skoro państwo nie chce pomagać, to samorząd powinien wziąć na siebie tę odpowiedzialność. I w wielu miejscach w Polsce już tak się dzieje, coraz więcej miast finansuje in vitro. Niestety okazuje się, że w Ełku większość radnych nie rozumie, że to kwestia medyczna, a nie ideologiczna.
Jak informuje radny Klimowicz, wniosek o finansowanie in vitro w Ełku został ponownie złożony.
– Nie wiem, czy tym razem się uda, bo radni PiS-u i Dobra Wspólnego, którzy mają większość, nie słuchają żadnych argumentów – mówi Klimowicz. – Niemniej zapewniam, że nie poddamy się i będziemy walczyć, aby pomóc wielu ełckim parom w spełnieniu marzenia o dziecku i o pełnej rodzinie.
Nie udało się również zdobyć poparcia w Radzie Miasta Ełku nie znalazło również stanowisko odnoszące się do słów, które padły w Ełku z ust prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Okazało się bowiem, że „wypadło” ono z porządku obrad sesyjnych.
– Wycofanie z porządku obrad, głosami radnych PiS i Dobra Wspólnego, stanowiska dotyczącego obraźliwych dla kobiet słów prezesa Jarosława Kaczyńskiego jest przyzwoleniem na utrwalanie negatywnego obrazu Ełku i Ełczan – uważa radny Robert Klimowicz. – Przypomnę tylko, że po wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego dotyczącej „dawania w szyję przez kobiety” w mediach na całym świecie mówiło się o „mieszkańcach Ełku rechoczących, gdy obraża się innych”. Radni, którzy są przedstawicielami mieszkańców powinni zareagować i pokazać światu, że garstka działaczy partii to nie wszyscy Ełczanie. Zaskoczeniem jest dla mnie postawa radnych – kobiet z klubu Dobro Wspólne. Czy one po tej wypowiedzi nie poczuły się obrażane? Czy naprawdę podzielają głosy radnych PiS-u, którzy bronili prezesa, twierdząc, że mówił prawdę, bo potwierdzają to badania naukowe?
O wypowiedź dotyczącą usuniętego z porządku obrad projektu uchwały w sprawie finansowania metody in vitro i stanowiska Rady Miasta Ełku odnoszącego się do słów Jarosława Kaczyńskiego poprosiliśmy również rajców z Klubu Radnych Prawo i Sprawiedliwość. Szansę na wyrażenie swojej opinii na naszych łamach daliśmy radnemu Rafałowi Karasiowi i przewodniczącemu klubu Łukaszowi Cegiełce. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
Apel do Pana Wilocha. Niech Pan wraca widzi Pan że pisiory rządzą i jak rządzą. Panie Krzysztofie sam Pan nie osiągnie celu. Pozdrawiamy. Pana znajomi.
Podobno Krzysztof jest uczulony na delmę.
Pisiorom można mówić tylko to co im ich władza nakaże. Podobnie w ich bratnim ugrupowaniu Dobrze wspólnym. Ambitni odeszli z tego kabaretu. I mają szacunek wyborców.