Jak zaczęła się historia Waszego studia?
Zaczęło się od pasji, która trochę wymknęła się spod kontroli. W pewnym momencie stwierdziłam, że zamiast robić coś „gdzieś”, wolę zrobić to po swojemu. Tak powstało miejsce, w którym wszystko ma ręce i nogi. I sens.
Czym wyróżniacie się na tle innych studiów tatuażu w Ełku?
Myślę, że przede wszystkim podejściem. Nie robimy czegokolwiek, byle zrobić i zarobić. Stawiamy na projekty dopasowane do człowieka i jego ciała, a nie skopiowane z internetu. No i klimat. U nas można przyjść na zabieg i przy okazji trochę pośmiać z życia.
Jak wygląda proces – od pomysłu klienta do gotowego tatuażu?
Zaczyna się od rozmowy. Często ktoś przychodzi z bardzo luźnym pomysłem albo inspiracją. My to przekładamy na projekt, który będzie dobrze wyglądał na skórze i zestarzeje się godnie. Potem konsultacja, ewentualne poprawki i dopiero działamy. To proces, rzadko kiedy po prostu siadamy i jedziemy.
Jakie style tatuażu są dziś najpopularniejsze, a jakie Wy lubicie najbardziej?
Teraz królują delikatne rzeczy i fine line. Ale i klasyczne lwy, czy róże też się trafiają. Lubimy kontrast, różnorodne projekty, które mają charakter; takie, które nie znikną po dwóch latach. Każda z nas ma swój ulubiony styl. Natomiast ciągle się rozwijamy i co jakiś czas próbujemy nowych form.
Na co zwracacie największą uwagę w pracy z klientem?
Na szczerość i zaufanie. Jeśli coś nie będzie dobrze wyglądało, mówimy o tym wprost. Nawet jeśli to nie jest to, co klient chce usłyszeć. Finalnie chodzi o to, żeby był zadowolony, nie tylko w dniu zabiegu.
Najdziwniejszy albo najbardziej zaskakujący pomysł?
Pomysłów było sporo i część lepiej zostawić dla siebie. Ale powiedzmy, że zdarzały się projekty, przy których musiałyśmy dopytać: na pewno chcesz to mieć na zawsze? Czasami ludzie naprawdę testują granice naszej wyobraźni… i rozsądku.
Jakie macie plany na przyszłość i rozwój pracowni?
Chcemy robić jeszcze lepsze rzeczy i podnosić poziom, bez spiny, ale konsekwentnie. No i rozwijać studio tak, żeby dalej było naszym miejscem, a nie kolejną taśmą produkcyjną z ilomaś filiami. Planujemy utrzymać to, co już mamy, czyli miejsce, do którego ludzie lubią wracać.
Jak dbacie o bezpieczeństwo i higienę?
Tu nie ma miejsca na kompromisy. Pracujemy na jednorazowych materiałach, sterylnych narzędziach i zgodnie z wszystkimi normami. Tu nie ma miejsca na półśrodki. Zdrowie klienta jest ważniejsze niż cokolwiek innego.
Fot.: Grzegorz Fabiszewski
Dodaj komentarz